REKLAMA
Ikona zegar

Czas czytania - 20 min

Z apteki do social mediów: poznajcie Martynę, twórczynię profilu @farmaceutycznakawka

Kierowniczka apteki, redaktorka i twórczyni popularnego profilu @farmaceutycznakawka, na którym dzieli się swoją pasją do receptury aptecznej. Skąd wzięła się decyzja o studiowaniu farmacji (i jaki wpływ miał na nią kultowy serial Dr House)?
Jakie wyzwania niesie ze sobą codzienna praca kierownika apteki? I czy w 2026 roku da się jeszcze skutecznie wystartować z farmaceutycznymi mediami społecznościowymi? Poznajcie perspektywę Martyny!

mgr farm. Martyna Brzezińska

  • Farmaceutka, kierowniczka apteki oraz twórczyni profilu @farmaceutycznakawka, gdzie dzieli się wiedzą i doświadczeniem związanym z recepturą apteczną.

  • Pasjonatka leków recepturowych, szczególnie receptury okulistycznej, aktywnie promująca praktyczne aspekty zawodu farmaceuty w mediach społecznościowych.

  • Absolwentka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, łącząca codzienną pracę w aptece z edukacją środowiska farmaceutycznego i rozwojem kompetencji zawodowych.

Gabriela Florek: Może zacznijmy od tego, co sprawiło, że zdecydowałaś się na ten kierunek studiów. Czy od zawsze czułaś, że farmacja to Twój szczęśliwy zakątek? A może na którymś etapie edukacji rozważałaś inną ścieżkę?

Martyna Brzezińska: Cofnijmy się więc do początku, od którego wszystko się zaczęło – do liceum. Uczęszczałam do klasy o profilu biologiczno-chemiczno-matematycznym, w czasach, gdy ogromną popularnością cieszył się serial Dr House. Zafascynowana medycyną, zresztą jak większość mojej klasy, marzyłam o tym, by zostać lekarzem. Nie ukrywam jednak, że matura nie poszła po mojej myśli. Mimo wielu godzin poświęconych na naukę, stres okazał się silniejszy niż wiedza, a nad arkuszem egzaminacyjnym pojawiła się przysłowiowa mgła. Za namową bliskich zdecydowałam się wtedy na biotechnologię w Lublinie. Spędziłam na tym kierunku rok, ale szybko poczułam, że to nie jest moja droga.

W maju, z niewielkim przygotowaniem, podeszłam do matury po raz drugi i tym razem udało mi się poprawić wynik. W międzyczasie zaczął klarować się nowy pomysł na przyszłość – farmacja, choć początkowo nie byłam do niej w pełni przekonana. Dokumenty na uczelnię składałam niemal w ostatniej chwili, a podczas wakacji otrzymałam wiadomość o przyjęciu na farmację na Śląski Uniwersytet Medyczny. Tak właśnie rozpoczęła się moja przygoda z farmacją. Początki były wymagające, ponieważ farmacja to trudny kierunek, jednak z każdym kolejnym semestrem coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem we właściwym miejscu.

Szczególnie przełomowe okazały się zajęcia z Technologii Postaci Leku – wtedy poczułam, że właśnie tym chciałabym zajmować się zawodowo. Od tego momentu już nigdy nie wróciłam do myśli o ponownym poprawianiu matury, by zrealizować marzenie licealistki o medycynie. Znalazłam własną drogę – i okazała się nią farmacja.

Gabriela Florek: Mówisz o sobie, że receptura zajmuje szczególne miejsce w Twoim sercu. Kiedy receptura skradła Twoje serce? Czy było to już podczas studiów, a może dopiero w trakcie 6-miesięcznej praktyki lub pracy zawodowej?

Martyna Brzezińska: Tak, to prawda – receptura zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. To właśnie ona sprawia, że praca w aptece nigdy nie staje się rutynowa. Przygotowywanie leku recepturowego jest dla mnie pewnego rodzaju rytuałem: od odpowiedniego przygotowania stanowiska pracy, przez staranne wykonanie leku, aż po własnoręczne wpisanie sygnatury. Każdy z tych etapów pozwala mi się wyciszyć, skupić i odnaleźć w pracy moment spokoju.

A kiedy receptura naprawdę skradła moje serce? Myślę, że pierwsze zauroczenie pojawiło się już podczas studiów, na niezwykle stresujących ćwiczeniach z Technologii Postaci Leku. Mimo presji, samo przygotowywanie recept sprawiało mi ogromną przyjemność. Wtedy jednak nie przypuszczałam jeszcze, jak ważną rolę odegra to w mojej zawodowej przyszłości. Prawdziwa pasja rozwinęła się podczas 6-miesięcznego stażu, który odbywałam w aptece realizującej dużą liczbę leków recepturowych. To właśnie tam receptura stała się naturalną częścią mojej codzienności i dosłownie weszła mi w krew.

W 2020 roku, jeszcze podczas stażu, nagrałam swój pierwszy film pokazujący wykonanie leku recepturowego – w czasach, gdy takie treści na Instagramie nie były jeszcze tak popularne jak dziś. Później już po przeprowadzce do Krakowa świadomie szukałam miejsca pracy, które pozwoli mi rozwijać się dalej, szczególnie w zakresie receptury okulistycznej. Udało mi się znaleźć aptekę, w której mogłam poszerzać swoje umiejętności i wykonywać coraz bardziej zaawansowane oraz interesujące recepty, z jakimi wcześniej nie miałam styczności nawet podczas studiów. To właśnie wtedy receptura stała się nie tylko częścią mojej pracy, ale przede wszystkim prawdziwą zawodową pasją.

Gabriela Florek: Wiem też, że szczególnie bliskie są Ci krople oczne. Czy po studiach i praktyce czułaś, że jesteś w pełni przygotowana do ich sporządzania? Obecnie trudno znaleźć aptekę, która je wykonuje. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Martyna Brzezińska: To prawda – można powiedzieć, że to mój mały konik. Dlaczego? Po prostu bardzo lubię je wykonywać.

Ich sporządzanie jest wymagające. Wymaga dużej precyzji oraz ścisłego przestrzegania procedur, co sprawia, że jest to dla mnie niezwykle satysfakcjonujące. Podczas ich sporządzania musisz zwolnić, wykonywać wszystko z jak największą starannością. To powoduje, że myślisz tylko o tym, co jest teraz i tu. Szukając apteki, w której chciałabym pracować, zależało mi właśnie na tym, aby wykonywano w niej krople oczne – i taką aptekę udało mi się znaleźć. Na początku najczęściej przygotowywaliśmy atropinę o stężeniu 0,01%, która była wykonywana niemal codziennie. Później pojawiały się także maści na nużeńca, maści z chlorkiem sodu oraz wiele innych interesujących receptur.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że studia i praktyki dały solidne podstawy, jednak prawdziwe przygotowanie przyszło dopiero wraz z codzienną pracą i zdobywanym doświadczeniem. W naszej aptece przyjmowaliśmy niemal wszystkie recepty, które do nas trafiały, i podejmowaliśmy się ich realizacji. Jeśli nie wiedziałam, jak wykonać daną receptę, sięgałam po specjalistyczną literaturę lub korzystałam z wiedzy bardziej doświadczonych osób. To właśnie wtedy narodziła się również moja chęć dzielenia się wiedzą o recepturze z innymi. Było to coś, czego wcześniej nikt szerzej nie pokazywał, a ja miałam możliwość nie tylko zdobywać praktyczne doświadczenie, ale także przekazywać je dalej. Obecnie rzeczywiście trudno jest znaleźć apteki wykonujące tego typu preparaty, dlatego tym bardziej uważam tę umiejętność za bardzo cenną i wartą rozwijania.

Gabriela Florek: Co było dla Ciebie większym wyzwaniem: pierwsze dni samodzielnej pracy po zakończeniu praktyki czy objęcie roli kierownika apteki?

Martyna Brzezińska: Wydaje mi się, że wejście w samodzielną pracę po zakończeniu stażu przebiegło u mnie dość płynnie, głównie dlatego, że zostałam w aptece, w której odbywałam staż. Dzięki temu start był dla mnie znacznie łatwiejszy – pracowałam wśród ludzi, których znałam, w środowisku i według zasad, które nie były mi obce. Z perspektywy czasu uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Ta apteka zawsze będzie miała dla mnie wyjątkowe znaczenie. Spotkałam tam niesamowitych ludzi, z którymi najchętniej pracowałabym aż do emerytury – byli pomocni, życzliwi, a przede wszystkim niezwykle profesjonalni. To właśnie tam kształtowałam się jako młoda farmaceutka. Zespół, który wspiera, motywuje i „dodaje skrzydeł”, zamiast je podcinać, to ogromny skarb na początku zawodowej drogi. Każdemu farmaceucie rozpoczynającemu pracę – zarówno w aptece, jak i poza nią – życzę właśnie takiego startu.

Jeśli natomiast chodzi o objęcie roli kierownika apteki, było to zdecydowanie większe wyzwanie. Propozycja pojawiła się niespodziewanie, ale jednocześnie była dla mnie ogromnym wyróżnieniem i powodem do radości. Perspektywa prowadzenia apteki oraz zarządzania zespołem według własnej wizji była bardzo ekscytująca. Nie będę jednak ukrywać – bycie kierownikiem apteki to ogromna odpowiedzialność, która wiąże się z dużym stresem i wieloma wyzwaniami. To rola wymagająca nie tylko wiedzy merytorycznej, ale również umiejętności organizacyjnych, decyzyjności i zarządzania ludźmi. Mimo to uważam, że jest to niezwykle cenne doświadczenie, które pozwala mi rozwijać się zawodowo na zupełnie nowym poziomie.


Gabriela Florek: Czy uważasz, że podczas studiów zdobyłaś umiejętności niezbędne do zarządzania zespołem, które są potrzebne w pracy kierownika apteki? Jak myślisz, czy studenci farmacji powinni rozwijać takie kompetencje już w trakcie studiów?

Martyna Brzezińska: Sam program studiów farmaceutycznych nie przygotował mnie w pełni do zarządzania zespołem ani nie wyposażył w wystarczające kompetencje miękkie, które są niezbędne w pracy kierownika apteki. To niestety dość przykra rzeczywistość. Studia koncentrują się przede wszystkim na teorii, wiedzy merytorycznej oraz częściowo na tym, jak przekazywać zdobytą wiedzę. Natomiast zdecydowanie brakuje praktycznej nauki komunikacji – zarówno z pacjentem, jak i z zespołem — nie wspominając już o aspektach związanych z zarządzaniem ludźmi, organizacją pracy czy budowaniem autorytetu lidera.

Na szczęście miałam możliwość rozwijania tych kompetencji poza standardowym programem nauczania, między innymi dzięki działalności w Polskim Towarzystwie Studentów Farmacji. Udział w licznych wydarzeniach organizowanych na uczelni, takich jak chociażby Catch The Skills, pozwolił mi zdobyć cenne doświadczenie w zakresie zarządzania zespołem, budowania relacji oraz rozwijania umiejętności przywódczych. Uważam, że studenci farmacji zdecydowanie powinni mieć możliwość rozwijania takich kompetencji już w trakcie studiów. Praca farmaceuty, szczególnie na stanowiskach kierowniczych, wymaga nie tylko wiedzy specjalistycznej, ale również umiejętności interpersonalnych, organizacyjnych i menedżerskich.

Wprowadzenie większej liczby zajęć praktycznych z zakresu komunikacji, leadershipu czy zarządzania mogłoby znacznie lepiej przygotować przyszłych farmaceutów do realiów zawodowych. Choć w pewnym stopniu czułam się przygotowana do objęcia tej roli, miałam również świadomość, że przede mną wciąż wiele obszarów do rozwoju. Wiem, że nie jestem jeszcze takim kierownikiem, jakim docelowo chciałabym być. Traktuję to jednak jako naturalny element zawodowej drogi — nieustannie pracuję nad sobą, rozwijam swoje kompetencje i zdobywam nowe doświadczenia.

Gabriela Florek: Teraz przejdźmy do nieco innego tematu, związanego z mediami społecznościowymi. Skąd pomysł na nazwę profilu @farmaceutycznakawka?

Martyna Brzezińska: Farmaceutyczna Kawka narodziła się właśnie w aptece – tak, w tej samej, w której rozwijałam swoje umiejętności recepturowe, szczególnie w zakresie sporządzania kropli ocznych. Jak wspominałam wcześniej, do naszej apteki trafiały bardzo różnorodne recepty, często takie, których inne apteki nie chciały się podjąć. Dla mnie było to ogromną szansą na rozwój — analizowałam, czy dana receptura jest możliwa do wykonania i w ten sposób systematycznie poszerzałam swoją wiedzę oraz doświadczenie. To właśnie wtedy pojawiła się chęć dzielenia się swoimi obserwacjami, praktycznymi wskazówkami i zdobytymi umiejętnościami z innymi farmaceutami. Tak powstał profil Farmaceutyczna Kawka. Od samego początku jego założeniem było tworzenie krótkich, wartościowych treści skierowanych przede wszystkim do farmaceutów – pacjenci nigdy nie byli moją główną grupą odbiorców. Chciałam, aby były to materiały, które można szybko przeczytać lub obejrzeć nawet podczas krótkiej przerwy na kawkę ;) – stąd też nazwa i charakterystyczna filiżanka, która pojawia się na zdjęciach głównych moich rolek.

Gabriela Florek: Twój profil na Instagramie jest skierowany głównie do farmaceutów, zwłaszcza zainteresowanych recepturą. Czy od początku miałaś taki zamysł? Co pojawiło się najpierw, pomysł na profil czy pomysł na tworzenie treści akurat o recepturze?

Martyna Brzezińska: Początkowo mój profil miał koncentrować się głównie na opiece farmaceutycznej, którą byłam zafascynowana podczas studiów. Szybko jednak zauważyłam, że w tamtym czasie ten obszar pracy farmaceuty nie był jeszcze tak rozwinięty, jak bym tego oczekiwała – choć na szczęście dziś wygląda to już nieco lepiej. Dlatego naturalnie skierowałam swoją uwagę w stronę receptury aptecznej. To właśnie ona okazała się dla mnie równie, a może nawet bardziej fascynującą częścią zawodu farmaceuty. Receptura daje nam wyjątkową możliwość tworzenia spersonalizowanych leków, idealnie dopasowanych do indywidualnych potrzeb pacjenta. To niezwykle unikatowy aspekt naszej pracy.

Choć leki recepturowe przygotowujemy na podstawie zaleceń lekarza, sam proces ich tworzenia oraz świadomość, że pacjenci wracają po kolejne porcje, ponieważ preparat realnie im pomaga, daje ogromną satysfakcję. Bez wiedzy, precyzji i zaangażowania farmaceuty wykonanie takich terapii nie byłoby możliwe. Właśnie ta wyjątkowość receptury sprawiła, że to ona stała się głównym tematem mojej działalności. Możliwość pokazywania innym farmaceutom, jak ważna, potrzebna i fascynująca jest ta dziedzina, okazała się dla mnie najlepszym kierunkiem rozwoju profilu.

Gabriela Florek: Czy Twoim zdaniem trudno jest wystartować z profilem w social mediach w 2026 roku? Jakie pułapki mogą pojawić się na starcie i czy trudno obecnie utrzymać uwagę odbiorcy dłużej niż przez kilka sekund?

Martyna Brzezińska: Prowadzenie mediów społecznościowych w 2026 roku jest zdecydowanie dużym wyzwaniem. Choć dziś praktycznie każdy może założyć profil o dowolnej tematyce i rozpocząć tworzenie treści, sam start nie daje żadnej gwarancji sukcesu. Nawet ogromne zaangażowanie, regularność czy wysokiej jakości materiały nie oznaczają automatycznie, że profil się przebije, zdobędzie stałych odbiorców czy osiągnie viralowy zasięg. Jedną z największych pułapek na początku jest próba kopiowania innych twórców lub kreowania wizerunku, który nie jest zgodny z naszą osobowością.

To naturalne, że inspirujemy się osobami, które zmotywowały nas do działania, jednak brak autentyczności bardzo szybko staje się zauważalny. Odbiorcy coraz lepiej wyczuwają sztuczność, a profile pozbawione własnego charakteru często mają trudność z budowaniem trwałej społeczności. Dlatego uważam, że kluczowe jest pozostanie sobą. Warto tworzyć treści zgodne z własnymi wartościami, zainteresowaniami i stylem komunikacji. To właśnie autentyczność buduje zaufanie oraz pozwala wyróżnić się wśród ogromnej liczby internetowych twórców.

Jeśli chodzi o utrzymanie uwagi odbiorców, obecnie jest to zdecydowanie trudniejsze niż kiedyś. Social media opierają się na bardzo dynamicznym, krótkim formacie, przez co zainteresowanie użytkownika trzeba przyciągnąć niemal natychmiast. Pierwsze sekundy mają ogromne znaczenie. Jednak mimo krótkiego czasu skupienia, wartościowe treści nadal mają szansę się obronić – pod warunkiem, że są podane w angażujący, przystępny i autentyczny sposób.

Gabriela Florek: Czy masz jakieś rady dla studentów farmacji, którzy wahają się przed dzieleniem się wiedzą w internecie?

Martyna Brzezińska: Tak – przede wszystkim najtrudniej jest po prostu zacząć i poradzić sobie z własnymi wątpliwościami, czy w ogóle warto dzielić się swoją wiedzą w internecie. To naturalne, że na początku pojawiają się obawy, jednak uważam, że jeśli mamy wartościową wiedzę, warto ją przekazywać dalej. Zawsze będę zachęcać studentów farmacji do tworzenia treści, które wspierają rzetelną edukację zdrowotną i przeciwdziałają szerzeniu niesprawdzonych, alternatywnych metod leczenia, które nie mają naukowego potwierdzenia.

Internet potrzebuje merytorycznych twórców, którzy opierają swoje działania na evidence-based medicine (EBM), czyli medycynie opartej na faktach. Bardzo ważne jest również, aby tworzyć treści w zgodzie z własnymi wartościami i być autentycznym. Nie warto bać się pokazywania siebie – profile, za którymi stoi prawdziwa osoba, budują większe zaufanie niż anonimowe, suche publikacje. Odbiorcom znacznie łatwiej uwierzyć w rzetelność przekazu, gdy widzą człowieka, jego zaangażowanie i pasję. Dlatego moja rada jest prosta: nie bójcie się, bądźcie odważni i działajcie. Wasza wiedza może realnie pomóc innym, a autentyczność oraz konsekwencja są kluczem do budowania wartościowej obecności w mediach społecznościowych. Unikajcie clickbaitowych tytułów, które mogą zaburzać odbiór profilu oraz wprowadzać odbiorców w błąd. Choć chwytliwe nagłówki mogą chwilowo zwiększyć liczbę kliknięć, w dłuższej perspektywie osłabiają wiarygodność i zaufanie do tworzonych treści.

Bardzo ważne jest również, aby zawsze oznaczać źródła, z których korzystacie podczas przygotowywania publikacji. Transparentność i rzetelność to fundament wartościowego contentu edukacyjnego. Opierajcie swoje materiały na sprawdzonych źródłach, takich jak wytyczne towarzystw naukowych, aktualne publikacje naukowe oraz badania o wysokim poziomie wiarygodności – szczególnie metaanalizy czy przeglądy systematyczne. Dzięki temu budujecie nie tylko swoją eksperckość, ale przede wszystkim dostarczacie odbiorcom wartościowe i bezpieczne informacje.

Gabriela Florek: Jakie umiejętności warto rozwijać, aby prowadzić rzetelny, ale jednocześnie atrakcyjny profil w social mediach?

Martyna Brzezińska: Ja sama działam głównie na Instagramie i mam świadomość, że wciąż mam w tym obszarze wiele do rozwoju. Nie jestem jeszcze na poziomie, na którym docelowo chciałabym być, jednak z własnego doświadczenia mogę wskazać kilka istotnych elementów, które mogą pomóc osobom rozpoczynającym swoją działalność.

Zdecydowanie przydatna jest umiejętność nagrywania filmów, tworzenia atrakcyjnych, chwytliwych ujęć oraz posiadanie ciekawego pomysłu na prowadzenie profilu. Bardzo ważna jest także estetyka – osobiście ogromną uwagę zwracam na profile, które są spójne wizualnie, mają wypracowany styl i jasno określoną koncepcję. Takie konta są dla mnie bardziej angażujące i przyjemniejsze w odbiorze. Warto również pamiętać, że trendy na Instagramie zmieniają się bardzo dynamicznie.

Raz algorytm promuje głównie rolki, innym razem większe znaczenie zyskują karuzele czy posty statyczne. Dlatego dobrze jest obserwować profile specjalizujące się w social media marketingu, które na bieżąco analizują zmiany i podpowiadają, jak skuteczniej działać. Ogromnym atutem jest także umiejętność samodzielnego tworzenia grafik. W moim przypadku świetnie sprawdza się Canva, którą osobiście bardzo cenię. Korzystam z niej do przygotowywania postów na Instagram, materiałów edukacyjnych do apteki czy prezentacji. To narzędzie daje dużą swobodę twórczą i pozwala realizować własne pomysły w estetyczny sposób. Myślę, że najważniejsze jest jednak eksperymentowanie i szukanie rozwiązań, które będą zgodne z nami samymi. Warto tworzyć takie treści, które sami chcielibyśmy oglądać, czytać lub obserwować. Autentyczność, estetyka i konsekwencja to obecnie jedne z najważniejszych elementów skutecznej obecności w mediach społecznościowych.

Gabriela Florek: Piszesz też artykuły na temat receptury aptecznej i muszę przyznać, że w trakcie nauki często do nich zaglądałam. Jak wygląda u Ciebie proces tworzenia takiego artykułu od pomysłu do publikacji? Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem przy przygotowywaniu takich materiałów?

Martyna Brzezińska: Bardzo się cieszę i jest mi niezwykle miło, że artykuły, które tworzę, mogą mieć realne zastosowanie oraz okazywać się naprawdę przydatne dla innych. Jeśli chodzi o inspiracje do kolejnych tematów, bardzo często czerpię je po prostu z codziennej pracy w aptece. Ciekawa recepta, którą warto opisać, nowe surowce wchodzące do receptury aptecznej czy zmiany zachodzące w tej dziedzinie – to wszystko stanowi doskonałe źródło pomysłów. Fascynujące jest obserwowanie, jak receptura apteczna nieustannie się rozwija i zmienia, a także możliwość aktywnego uczestniczenia w tym procesie. Dobrym przykładem są zmiany dotyczące surowców farmaceutycznych – gdy jedne znikają, jak chociażby sześciowodny chlorek wapnia, a w ich miejsce pojawiają się nowe, takie jak dwuwodny chlorek wapnia. To właśnie wtedy pojawiają się praktyczne pytania i wątpliwości – na przykład dotyczące przeliczania substancji – które warto wyjaśniać i poruszać w artykułach.

Ostatnio przyznaję, że coraz trudniej było mi zmotywować się do samego procesu pisania, dlatego musiałam wypracować nowy, inny system działania. Obecnie zaczynam od stworzenia szczegółowego planu artykułu – zapisuję w punktach najważniejsze zagadnienia, które chcę poruszyć, a następnie stopniowo rozwijam każdy z nich. Jeszcze przed rozpoczęciem pisania kompletuję również odpowiednie źródła, z których będę korzystać, aby treść była rzetelna i oparta na sprawdzonych informacjach. Warto też wspomnieć o roli sztucznej inteligencji w tym procesie.

Nigdy nie pozwoliłabym, aby AI napisała artykuł za mnie. Jednak uważam, że może być bardzo pomocnym narzędziem wspierającym pracę twórczą – szczególnie przy generowaniu pomysłów na nowe tematy czy tworzeniu wstępnych planów i struktury tekstu. Ostateczna treść zawsze musi jednak pozostać autentyczna i oparta na własnej wiedzy oraz doświadczeniu.

Gabriela Florek: Kiedy zamykasz już drzwi apteki, co pomaga Ci się zrelaksować? Jakie masz hobby albo sposoby na spędzanie wolnego czasu, które pozwalają Ci naładować baterie po intensywnym dniu w pracy?

Martyna Brzezińska: Po zamknięciu drzwi apteki zdecydowanie staram się znaleźć czas na regenerację i naładowanie baterii – choć przyznam, że czasem najchętniej po prostu poszłabym spać! Oczywiście żartuję!

Jest kilka rzeczy, które naprawdę pomagają mi odpocząć po intensywnym dniu pracy. Jedną z najważniejszych są spacery z moim psem po parku. Kontakt ze świeżym powietrzem, natura, kwitnące rośliny, piękne zapachy i śpiew ptaków działają na mnie niezwykle kojąco. To właśnie takie chwile pozwalają mi się wyciszyć i odzyskać energię – można powiedzieć, że mam w sobie nutę romantyczki. Weekendami, jeśli tylko mam okazję,

biorę aparat fotograficzny i ruszam na poszukiwanie ciekawych kadrów. Choć moje zdjęcia są całkowicie amatorskie, fotografia daje mi ogromną satysfakcję i pozwala skutecznie oderwać myśli od codziennych obowiązków. Poza tym lubię również malować, a także aktywnie spędzać czas – jazda na rowerze, rolkach czy wizyta na basenie to kolejne sposoby, które pomagają mi zachować równowagę i zadbać o siebie po wymagających dniach zawodowych. Dzięki temu mogę wrócić do pracy z nową energią i świeżym spojrzeniem.

Gabriela Florek: Dziękuję za poświęcony czas i udzielenie wywiadu.

Martyna Brzezińska: Bardzo dziękuję za zaproszenie do udziału w wywiadzie. To dla mnie ogromna przyjemność i wyróżnienie, że mogłam podzielić się swoją historią, doświadczeniem oraz spojrzeniem na pracę farmaceuty i rozwój w mediach społecznościowych.