Czas czytania - 12 min
Jak nie zamknąć się w schematach? Rozmowa z mgr farm. Adamem Kundą
Czy da się wycisnąć ze studiów wszystko, co najlepsze, a po dyplomie nie stracić entuzjazmu? Poznajcie Adama Kundę – szczecińskiego farmaceutę, który udowodnił, że farmacja to nie tylko stos notatek i godziny spędzone w laboratorium, ale również paszport do świata wielkich możliwości. Zapraszamy na rozmowę o tym, jak zachować elastyczność i nie dać się zamknąć w schematach.


mgr farm. Adam Kunda
- Absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
- Elastyczny farmaceuta w aptekach ogólnodostępnych w Szczecinie
- Zawodowo interesuje się opieką farmaceutyczną i fitoterapią
- Kocha podróżować i angażować się we wszelkie dodatkowe aktywności
Oliwia Maraszek: Dzień dobry! Jak miło Cię widzieć! W dzisiejszej rozmowie poruszymy temat Twoich studiów farmaceutycznych i tego, w jakim znajdujesz się teraz miejscu. Jak wiemy, studia medyczne potrafią szybko ostudzić zapał i przygnieść ilością nauki. Co było Twoim „momentem zapalnym”? Czy od początku studiów wiedziałeś, że chcesz robić „coś więcej”, czy ta potrzeba zrodziła się z konkretnego wydarzenia lub spotkania?
Adam Kunda: Idąc na studia od początku wiedziałem, że nie chcę ich przeżyć od kolokwium do kolokwium. Zawsze wychodziłem z założenia, że w studiowaniu nie chodzi o same zaliczanie przedmiotów. Liczne koła naukowe, organizacje studenckie, mnogość różnych inspirujących ludzi wokół umożliwiły mi nawet nie tyle wybranie jednej z wielu ścieżek rozwoju osobistego czy zawodowego, co spróbowanie różnych kierunków na raz. Pamiętam jak podczas dnia adaptacyjnego dla świeżo przyjętych pierwszorocznych zobaczyłem prezentację PTSF-u. Od razu zainteresowałem się wszelkimi możliwościami wyjazdów na konferencje i praktyki zarówno w Polsce, jak i za granicą. I tak się pomału w to wszystko zacząłem wkręcać.
Oliwia Maraszek: Czyli chcesz powiedzieć, że przez całe studia angażowałeś się w działalność społeczną. Wiele osób odkłada takie rzeczy na luźniejszy moment, który koniec końców nigdy nie przychodzi. Ty pokazujesz, że dla chcącego nic trudnego. Jakie to były aktywności? Czy Twoim zdaniem wpłynęło to na rozwój umiejętności, których nie da się nauczyć na zajęciach w laboratorium?
Adam Kunda: Próbowałem wszystkiego po trochu. Natomiast najwięcej czasu spędziłem aktywnie działając w PTSF. Na początku jako wolontariusz w akcjach edukacyjnych i profilaktycznych w galeriach handlowych i szkołach. W kolejnych latach uczestniczyłem już w strukturach organizacji, najpierw na szczeblu lokalnym, a później ogólnopolskim. Jako wolontariusz nabrałem odwagi i pewności siebie rozmawiając z zupełnie obcymi ludźmi. Jako koordynator w zarządach nabrałem dużego doświadczenia w organizacji projektów, współpracy w zespole oraz pracy w języku angielskim, gdyż większość mojej aktywności studenckiej dotyczyła wyjazdów międzynarodowych na praktyki, konferencje i wymiany oraz na organizacji tego typu przedsięwzięć.
Oliwia Maraszek: Wspomniałeś o wyjazdach i to jest wątek, który musimy rozwinąć. W PTSF pełniłeś funkcję Wiceprzewodniczącego ds. Międzynarodowych i brałeś udział w programie wymiany studenckiej SEP. Jak perspektywa farmacji, którą zobaczyłeś za granicą, wpłynęła na Twoje podejście do pracy w polskiej aptece?
Adam Kunda: Rola farmaceuty potrafi diametralnie różnić się w zależności od kraju, w którym się znajdujemy. W Polsce rola farmaceuty wciąż sprowadza się głównie do wydawania leków w aptece lub szpitalu oraz zarządzania logistyką. Obszary takie jak opieka farmaceutyczna, farmacja kliniczna czy współpraca na linii lekarz-farmaceuta stanowią u nas stosunkową nowość.
Zupełnie inaczej jest w krajach takich jak Niemcy, Francja, USA czy Wielka Brytania. Tam rola farmaceuty jest znacznie szersza – są oni nieodłączną częścią zespołów terapeutycznych. W USA farmaceuci pracujący w szpitalu weryfikują zlecenia lekarskie pod kątem bezpieczeństwa i optymalizacji farmakoterapii. A w razie potrzeby rekomendują takie zmiany jak dostosowanie dawki czy nawet włączenie bądź wyłączenie leku. Również farmaceuci apteczni mają większe możliwości. Przykładowo w UK absolwent farmacji może odbyć dodatkowy kurs kwalifikacyjny i uzyskać tytuł „Independent Prescriber” w danej dziedzinie, np. pulmonologii, dzięki któremu może zbadać pacjenta w gabinecie opieki farmaceutycznej i samodzielnie zaordynować wybrane leki.

Jednocześnie w krajach takich jak Serbia czy Bułgaria farmaceuci mogą jedynie pomarzyć o możliwości wystawienia recept lub wykonywania szczepień. Przed nami jeszcze długa droga, natomiast perspektywa “jak było, jak jest i jak może być” daje motywację do dalszej pracy i rozwoju, zarówno osobistego, jak i ogólnie na rzecz polskiej farmacji.
Oliwia Maraszek: Czyli wróciłeś z głową pełną pomysłów i bagażem doświadczeń związanych z projektami studenckimi. Patrząc na Twoją przeszłość, można stwierdzić, że doba ma więcej niż 24 godziny. Angażowałeś się w tyle rzeczy naraz. Jak uniknąć wypalenia jeszcze przed odebraniem dyplomu, mając tak ambitny grafik? Masz na to jakąś radę?
Adam Kunda: Szczerze? Trzeba to po prostu lubić. Ja osobiście im więcej rzeczy wziąłem sobie na głowę, tym efektywniej zarządzałem nimi w czasie, jednak należy znaleźć w tym wszystkim umiar. Każdy kolejny zrealizowany projekt daje ogromną satysfakcję, która z jednej strony napędza, a z drugiej uzależnia. W pewnym momencie łatwo się w tym zatracić i wyczerpać swoje moce przerobowe, jeśli próbuje się złapać więcej „srok za ogon” niż ma się rąk do dyspozycji [śmiech]. Warto przed podjęciem każdego nowego projektu zapytać samego siebie, czy jestem w stanie fizycznie wpleść to w swój grafik. Inną kwestią jest ogrom możliwości, które otwierają się przed nami z każdym kolejnym projektem. W pewnym momencie trzeba podjąć decyzję i obrać jeden konkretny lub chociaż przybliżony kierunek, gdyż nieważne jak bardzo byśmy chcieli, nie damy rady zrobić wszystkiego na raz.
Oliwia Maraszek: Znaleźć złoty środek w tym wszystkim to już połowa sukcesu. Skoro mówimy o kierunkach rozwoju, skupmy się na naszej farmacji. W toku studiów zdobywamy bardzo obszerną wiedzę. Od wszystkich rodzajów chemii, poprzez przedmioty typowo związane z lekami, takie jak technologia postaci leku i farmakologia, kończąc na praktycznych przedmiotach, takich jak opieka farmaceutyczna i farmacja kliniczna. Studenci w dobie ilości wiedzy, którą muszą opanować, często narzekają na tzw. zapychacze. Skoro mowa o programie studiów – który przedmiot najbardziej dał Ci w kość i wydawał się stratą czasu, a ostatecznie okazał się bardzo potrzebny za pierwszym stołem?
Adam Kunda: Zacznijmy od tego, że przez większość studiów wiązałem swoją karierę bardziej z przemysłem farmaceutycznym, bądź badaniami klinicznymi, niż z pracą w aptece. Od początku zdawałem sobie sprawę, że przedmioty takie jak farmakologia, technologia postaci leku czy biotechnologia będą potrzebne i warto się ich uczyć. Natomiast gdy na trzecim roku rozpocząłem zajęcia z farmakognozji, to nie byłem do końca przekonany o przydatności tego przedmiotu. W końcu wszystkie nowoczesne terapie opierają się na leku syntetycznym. Po co więc miałbym się uczyć dziesiątek grup związków chemicznych występujących w roślinach, ich zastosowania czy działania, wiedząc, że większość terapii i wytycznych opiera się na lekach syntetycznych.
Z biegiem czasu, gdy moja ścieżka zawodowa zaczęła zbaczać w kierunku apteki ogólnodostępnej, zacząłem zauważać, jak szeroki asortyment apteczny stanowią preparaty pochodzenia roślinnego. Jak wielu pacjentów woli zaczynać od naturalnych sposobów leczenia oraz jaki potencjał my jako farmaceuci możemy mieć, biegle “obracając się” w lekach pochodzenia naturalnego. Część mojego półrocznego stażu odbyłem w aptece specjalizującej się w ziołolecznictwie, gdzie wyszło na jaw moje zaniedbywanie farmakognozji w trakcie studiów i wielu rzeczy musiałem się uczyć praktycznie od nowa.
Oliwia Maraszek: Zatem możemy dojść do wniosku, że nie zawsze to, co wydaje nam się bezużyteczne, faktycznie nie będzie kiedyś potrzebne. Jednak w praktyce często bywa inaczej niż uczono nas na papierze. Czego Twoim zdaniem brakuje w programie studiów, a co jest niezbędne, by młody magister czuł się pewnie na rynku pracy?
Adam Kunda: Osobiście uważam, że dla każdego studenta farmacji bardzo dużą wartością byłby przedmiot przekładający zdobytą dotychczas wiedzę na praktyczną pracę na aptecznym froncie. Największą trudnością napotkaną w aptece było podejmowanie wyborów na podstawie posiadanej wiedzy. Przykładowo: pacjent prosi o syrop na mokry kaszel. Znamy ambroksol, bromoheksynę, karbocysteinę, acetylocysteinę czy wyciąg z bluszczu. Potrafimy opisać ich mechanizm działania, narysować wzór chemiczny, podać działania niepożądane, interakcje z innymi lekami i przeciwwskazania. Jednakże trudno jest nam podjąć decyzję i wybrać konkretny preparat. Co prawda mamy przedmioty takie jak farmacja praktyczna w aptece czy opieka farmaceutyczna, natomiast nie obejmują one tego typu zagadnień. Na „opiece” uczymy się przeglądów lekowych, mierzenia ciśnienia, prowadzenia IPOF, czy rozbudowanego wywiadu farmaceutycznego. Na “farmacji praktycznej” mamy do czynienia z obsługą systemu aptecznego i obowiązujących przepisów. A przy pierwszym stole mamy problem z pozoru prostymi pytaniami, które w aptece padają na co dzień.
Oliwia Maraszek: Wspomniałeś o trudnościach w podejmowaniu decyzji. Twoją receptą na podejmowanie trudnych decyzji i apteczną codzienność stała się praca w trybie „elastycznego farmaceuty”. Brzmi to niezwykle nowocześnie. Uważasz, że jest to “skok na głęboką wodę”, czy bardziej sposób na naukę jak największej ilości przypadków i ucieczkę od rutyny?
Adam Kunda: Tak, zaczęło się od tego, że w momencie odebrania Prawa Wykonywania Zawodu, nie byłem w 100% „wolny” od życia studenckiego. PWZ odebrałem w maju, a do września miałem jeszcze pewne zobowiązania, które nie pozwalały mi pracować na pełen etat. Pracowałem więc na pół etatu w jednej aptece i jeśli miałem luźniejszy grafik, to brałem dodatkowe zlecenia w innych aptekach. Od października byłem zatrudniony na cały etat, natomiast po prostu mnie to nudziło. Postanowiłem sobie nieco urozmaicić to aptekarstwo. Obecnie pracuję w trybie: pół etatu w jednej aptece w ramach UoP, a w ramach drugiej połowy „zwiedzam” zachodniopomorskie apteki na umowie zlecenie. Tym sposobem w ciągu ostatniego roku zahaczyłem o 18 różnych aptek, zarówno indywidualnych, jak i sieciowych. Uważam, że jest to świetny sposób na poznanie specyfiki różnych aptek, zebranie cennego doświadczenia i poznanie ciekawych ludzi. A co najlepsze – całkowicie unikam aptecznej rutyny.
Oliwia Maraszek: 18 aptek w rok! Takie tempo z pewnością nie pozostawia Ci żadnego miejsca na znużenie. Dlatego też tak szybko adaptujesz się do nowych warunków. Tylko pytanie, czy w takim pędzie znajdziesz jeszcze czas na naukę? Czy uważasz, że Twoja edukacja zakończyła się wraz z otrzymaniem dyplomu magistra farmacji? Czy mimo tak napiętego grafiku planujesz się jeszcze w jakiś sposób kształcić i rozwijać?
Adam Kunda: Oczywiście, że to nie koniec. Jak wspomniałem wcześniej, w trakcie stażu przekonałem się do leku roślinnego. Więc „idąc za ciosem”, chcąc uzupełnić i pogłębić swoją wiedzę w tym temacie, rozpocząłem studia podyplomowe o ziołach w profilaktyce i fitoterapii. Co z nią zrobię, zostawię na razie dla siebie. Na pewno chcę w najbliższym czasie zrobić kurs kwalifikacyjny do szczepień i testów diagnostycznych. Wiem, że moi znajomi z roku również planują specjalizację z farmacji klinicznej lub szpitalnej, także możliwości rozwoju po studiach jest naprawdę dużo. Izby aptekarskie, towarzystwa naukowe i firmy farmaceutyczne organizują regularnie szkolenia i konferencje, które też są świetnym źródłem zdobywania wiedzy.
Oliwia Maraszek: Twoja postawa bardzo inspiruje do działania. Na koniec, powiedz proszę – na podstawie swojego doświadczenia zawodowego i podróży zagranicznych – w jakim kierunku, Twoim zdaniem, zmierza zawód farmaceuty w Polsce? Czy mamy szansę na taki model opieki, jaki widziałeś podczas swoich wyjazdów?
Adam Kunda: Uważam, że jesteśmy w bardzo ciekawym momencie historii naszego zawodu. Kiedy zaczynałem studia, w obiegu były jedynie recepty papierowe, a rola farmaceuty ograniczała się głównie do wydawania leków. Przez pięć i pół roku mojej edukacji pojawiły się innowacje, o których poprzednie pokolenia farmaceutów nawet nie śniły. E-recepta, dzięki której czas realizacji drastycznie zmalał, a ryzyko wydania innego leku niż zapisany praktycznie przestało istnieć. Ustawa o zawodzie farmaceuty, która nadała nam szereg nowych uprawnień i otworzyła furtkę do rozwoju kolejnych. Szczepienia i testy diagnostyczne wykonywane przez farmaceutów oraz możliwość wystawienia recepty farmaceutycznej w sytuacji zagrożenia życia i przede wszystkim zdrowia, co znacznie zwiększyło możliwość pomocy pacjentowi w wyjątkowych sytuacjach.
Obecnie jednak tempo zmian zwolniło, a światła reflektorów skupiają się na kwestii przyszłości zmiany zakazu reklamy aptek oraz regulacji rynku aptecznego. Patrząc na to jak farmacja wygląda teraz, a jak wyglądała jeszcze 7 lat temu, trudno powiedzieć, co nas spotka na przestrzeni najbliższych lat. Jedno jest pewne – samo się nie zrobi i jeśli chcemy, aby polska farmacja się rozwijała, każdy z nas może dołożyć do tego cegiełkę poprzez zaangażowanie w towarzystwa naukowe czy samorządy zawodowe.



